czwartek, 19 marca 2026

"Więcej dzieci nie pamiętam" Wiktoria Łoboda

 
"Więcej dzieci nie pamiętam" Wiktoria Łoboda, Wyd. Novae Res, Str. 400

 

Niektóre domy wznosi się na sekretach. I krwi. 

 

To miała być lektura na weekend - relaksująca, angażująca, na raz i do zapomnienia. A jednak! Wiktoria Łoboda bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła.

Dobra fabuła, która obroniła się kilkoma kluczowymi aspektami. Po pierwsze autorka wykazała się plastycznym stylem, który zaangażował mnie od pierwszych stron. Plastycznie, realnie przedstawione sceny od razu pozwoliły mi kluczyć między rodzącymi się intrygami a dalej było tylko lepiej, gdy poznałam bohaterów, ich moralne dylematy a także poczucie, że skrywają więcej niż chcą powiedzieć. I chociaż mam wrażenie, że więcej było tu chwil społeczno-obyczajowych niż niebezpiecznych zdarzeń to uważam, że całość zaprezentowała się bardzo apetycznie.

Eliza zatrudniła się w rezydencji Alencynowiczów jako pomoc domowa, ale jej celem nie była praca zarobkowa. Jako początkująca dziennikarka miała nadzieję napisać przełomowy artykuł o pracy służby. Nie sądziła, że trafi w sam środek zagadkowej intrygi. Szybko okaże się, że rodzina dziewczyny jest powiązana z jej pracodawcami a wszystko toczy się wokół przeszłości, której demony powinny zostać głęboko zakopane.  

Mam słabość do historii, w których akcja napędzana jest przez rodzinne sekrety. Lubię doszukiwać się powiązań między postaciami oraz szukać ukrytej na drugim planie prawdy. Tutaj dostałam nie małe pole do popisu, żonglowałam emocjami uderzającymi we mnie z każdej strony i badałam przeszłość mającą kluczowe znaczenie dla teraźniejszości. Główna bohaterka miała tendencje do pojawiania się w odpowiednich miejscach, w odpowiednim czasie, więc jesteśmy doskonale zorientowani w sprawie a nowe postacie wkraczające na scenę za każdym razem niosły ze sobą nowe pokłady niedopowiedzeń. Tak na czterystu stronach zapętlało się koło kłamstw prowadzących w ostatecznym rozrachunku do wybuchowego finału. 

Trochę thriller, trochę sensacja a minimalnie nawet saga rodzinna, czyli połączenie w sam raz do poczytania późnym wieczorem. Nie jest to propozycja dla fanów mocnych wrażeń, ponieważ akcja toczy się dość swobodnie i nie ma wielu szokujących momentów, ale mimo to całość czyta się z rosnącą przyjemnością i zainteresowaniem, chętnie towarzyszymy głównej bohaterce i dopatrujemy się powiązań pomiędzy bohaterami, którzy uparcie milczą. 

środa, 18 marca 2026

"Obrońca" Ana Huang

 
"Obrońca" Ana Huang, Tyt. oryg. The Defender, Wyd. Czwarta Strona

 

Musi przestrzegać zasad… ale dla niej złamałby wszystkie.

 

Nowa rozgrywka, zasady te same. Ana Huang nie zwalnia tempa i po raz kolejny zaprasza nas do romantycznej przygody podczas której wszystko może się wydarzyć.

Jak to często bywa w podobnych opowieściach - cała seria połączona jest niuansami, które pozwalają czytać według zainteresowania. Chronologia opiera się na niewielkich detalach, ale na pierwszym planie pojawiają się różne pary bohaterów. Wciąż jednak chodzi o emocje, walkę serca z rozumem, o miłość, która pokonuje wszystkie bariery. Styl Huang prowadzi nas przez nastrojową, klimatyczną przygodę wśród sportowej scenerii i zbliża do postaci za sprawą realnych opisów, zrozumiałych dramatów, słownych potyczek. Czy można zatem chcieć czegoś więcej?

Vincent, kapitan klubu piłkarskiego, nie spodziewał się, że sława i sukces przysporzą mu takich kłopotów. Zmuszony do zamieszkania z córką trenera wdał się w rozgrywkę, którą chciał wygrać za wszelką cenę. Brooklyn nauczyła się jak radzić sobie z pewnością siebie sportowców, ale jej towarzysz wydawał się aż nazbyt irytujący. Obydwoje nie wiedzieli co o sobie myśleć do czasu, gdy emocje wskazały im drogę.  

Fabuła jest prosta i łatwa do przewidzenia a jednak nie umniejsza to jej wartości. Dynamicznie poprowadzona, koncentrująca naszą uwagę na bohaterach z którymi bez problemu potrafimy się utożsamić od samego początku zachęca do szybkiego przerzucania stron. Głównym motywem będą romantyczne dylematy, ale opisane w sposób wiarygodny i na pewno nie przesłodzony, rozwijające się powoli, skupiające na wewnętrznych przeżyciach. Nie będzie łatwo, ponieważ w tle zagoszczą dramatyczne sceny, ale dzięki nim akcja nabierze rozpędu i odpowiedniej proporcji pomiędzy tym co przyspiesza bicie serca a tym co wpływa na wyobraźnię. Kontynuacja dorównuje poprzedniczce a może nawet wydaje się podnosić subtelnie poprzeczkę pod kątem dopracowania, prezentując się jako sportowy romans z kilkoma wątkami. Pomysłowe konsekwencje podejmowanych decyzji oraz inspiracja zwykłymi dnami zaowocowały lekturą zdecydowanie wartą poznania. 

Idealna towarzyszka po ciężkim dniu, która odrywa myśli, relaksuje i zapewnia kilka wieczorów przyjemnej, emocjonalnej przygody. Nie ucieka od schematów, ale powiela je w kojący sposób, więc mimo pewnej przewidywalnej nuty wciąż potrafimy zaangażować się w losy bohaterów i trzymać za nich kciuki. Zabawna, wyznaczająca dla postaci nowe ścieżki, pokazująca jak wszelkie decyzje w łatwy sposób wprowadzają chaos do poukładanego życia.