sobota, 31 stycznia 2026

"Kill me First" Oliwia Kryspin

 
"Kill me First" Oliwia Kryspin, Wyd. Editio Red, Str. 320

 

Czy Mallory odnajdzie w sobie zabójczynię… czy ofiarę?

 

Tylko dla odważnych, tylko dla pełnoletnich. I przede wszystkim: tylko dla tych, którzy wybierają mrok oraz wszechobecne niebezpieczeństwo.  

Ależ to była dobra historia! Sięgając po nią nie spodziewałam się tylu wrażeń oraz pomysłowych zwrotów akcji, które tętniły życiem oraz zaskakiwały mnie na każdym kroku. Ta książka jest sporym wyzwaniem dla wyobraźni, więc przygotujcie dla niej spokojny wieczór a może nawet i dwa, jeśli tak jak ja, będziecie mieli ochotę specjalnie przedłużać czytanie. Autorka zdecydowała się na połączenie kilku wątków, więc odnajdziemy tutaj elementy romansu, thrillera, powieści erotycznej a nawet pewne kwestie społeczne czy moralne, które wyróżniają ją spośród tłumu oraz nadają wiarygodnych, realnych kształtów. 

Mallory zaczęła nowe życie z dniem swoich osiemnastych urodzin. Jako płatna zabójczyni zdecydowała, że musi lepiej poznać miasto, w którym będzie pracować. Nowej roli nauczy ją ojciec, który od lat zdobywał doświadczenie na własną rękę. Nie spodziewa się jednak, że znajomości jej opiekuna doprowadzą do szeregu wydarzeń, które całkowicie wywrócą jej świat do góry nogami.  

Fabuła na początku może wydawać się chaotyczna, ale to przemyślany zabieg kontrolowany przez autorkę. Chodzi o to, by skoncentrować naszą uwagę i zaznaczyć jak trudne, inne od naszego, było i jest życie głównej bohaterki. Warto czytać pomiędzy wierszami, wyłapywać detale oraz snuć własne przypuszczenia, ponieważ Kryspin (co podobało mi się najbardziej) nie widzi potrzeby, aby informować nas o wszystkim, nie zarzuca czytelnika przegadanymi wyjaśnieniami idąc obraną drogą, ukazując trudny świat morderców oraz dziewczynę pełną sprzeczności, ani pozytywną, ani negatywną w świetle rozgrywanych zdarzeń. Z jednej strony czytamy o tajemniczym prześladowcy, który chce skrzywdzić Mallory, z drugiej niewiele tajemnic wychodzi na światło dnia, co może sugerować nadchodzącą kontynuację, a dzieła dopełnia mężczyzna mający własną mroczną przeszłość, od pierwszego spotkania wykazując na punkcie dziewczyny silną obsesję. Konfrontacja tych dwóch charakterów zaowocuje więc wybuchową, ekscytującą akcją, którą koniecznie musicie poznać na własnej skórze. 

Opowieść o mrokach ludzkiej duszy, pokazująca w ponurym świetle jak wydarzenia z przeszłości ukształtowały charaktery bohaterów. Ciekawa historia miłosna, pomysłowo wymykająca się schematom. Idealna lektura do poczytania późnym popołudniem, angażująca zmysły, odrywająca myśli od prozy życia, pozwalająca wkroczyć do niebezpiecznego świata tajemnic oraz porachunków. Bardzo udana przygoda, która pozostawia jeszcze wiele kwestii do wyjaśnienia dla planowanej kontynuacji. Dużo tajemnic, scen tylko dla dorosłych, gęstego od niepewności napięcia, czyli mieszanka iście wybuchowa!

piątek, 30 stycznia 2026

"Historia pewnego serca" Rachel Clarke

 
"Historia pewnego serca" Rachel Clarke, Wyd. Mando, Str. 320
 

Dziewczynka, chłopiec i serce, które ich połączyło. 

 

Wiele hałasu pojawiło się wraz z pierwszymi zapowiedziami tej książki, więc na własnej skórze postanowiłam sprawdzić o co z tym wszystkim chodzi. Przecież jak wiadomo, reklama dźwignią handlu. 

Ale nie tym razem. 

Mocna tematyka transplantologii szybko łapie kontakt z czytelnikiem za sprawą stylu autorki. Clarke pisze emocjonalnie, wie jak odwołać się do naszej podświadomości i trafić w czułe struny nawet najtwardszego serca. Z resztą, niewiele tutaj trzeba, by w oczach pojawiły się łzy wzruszenia, ponieważ już na wstępie przemawia do nas fakt realności zdarzeń. Bohaterowie okazali się prawdziwymi osobami, ich historia wydarzyła się naprawdę i nie była jedynie inspiracją dla książki, ale przede wszystkim ogromną prywatną tragedią. Na szczęście autorka uchwyciła całość ze smakiem i delikatnością, wiedząc, że pisze o dzieciach, o bólu, stracie oraz przeżywanej żałobie, co jeszcze bardziej przekonało mnie do jej twórczości. 

Keira miała zaledwie dziewięć lat, gdy pod wpływem wypadku doznała śmierci klinicznej. Mimo ogromnego bólu rodzina zdecydowała się na oddanie jej organów. Serce dziewczynki pojedzie do Maxa, który od dawna walczy z wirusem. I tak rozpoczyna się wędrówka serca, którą autorka opisuje z dbałością o szczegóły, zapewnia spojrzenie na wydarzenia z wielu perspektyw i nie pomija niczego, nawet jeśli dla wszystkich będzie to boleśnie trudne. 

Rachel Clarke łączy literaturę faktu z prozą piękną, opisując coś co wydarzyło się naprawdę, sięgając po konkretne fakty, zagadnienia medyczne, daty czy wspomnienia, jednocześnie snując fabułę z dialogami. Dzięki temu jej historia jest płynna, dynamiczna i - nie inaczej - piekielnie emocjonalna, więc na czas czytania polecam zarezerwować sobie kilka wolnych od codziennych obowiązków chwil, ponieważ trudno odłożyć lekturę choćby na moment. Wszystko pisane jest z delikatnością, ale nie nostalgicznie czy ze smutnym wydźwiękiem. Dużo jest tutaj ulotnej nadziei, dużo chwil wzajemnego pocieszania, siły rodziny, potrzeby bliskości i akceptacji. Droga bohaterów była trudna, ale stała się wstępem do czegoś wyjątkowego, nie dziwi więc fakt powstania tej książki, o takich wydarzeniach bowiem musimy czytać. To one kształtują nasze charaktery. 

Smutna, szczera, inteligentna, dojrzała, uniwersalna, przejmująca do szpiku kości. Mogłabym tak wymieniać bez końca, ale najlepiej będzie jeśli sami zdecydujecie się na lekturę. Wówczas dostrzeżecie jej niepowtarzalne piękno oraz głębię obok której nie sposób przejść obojętnie. W prozie zwykłych dni i w otoczeniu problemów, które wydają się dla nas wyjątkowo trudne nagle zaczyna nam się zmieniać sposób rozumowania, gdy zderzymy się z tak trudną tematyką pokazującą losy ludzi takich samych jak my.